chcę być dla ciebie jak
marsz żałobny
niech towarzyszy ci
w chwilach ponurych
niech każe pamiętać
że coś się skończyło i już nigdy
nie wróci
chcę by moje imię
przywodziło co na myśl
złowróżbne krakanie wron
niech przypomina ci że zemsta
nadejdzie
że jest już blisko
że czujesz jej świszczący oddech na
ramieniu
chcę by bicie mego serca
brzmiało jak bicie dzwonu
niech odbija ci się echem
w głowie
niech śpiewa
niech krzyczy
że to ty jesteś przegrany
chcę by moje oblicze przypominało ci
widmo które
objawia ci się w snach
nęka cię
bo o jeden raz za dużo
strzeliłeś mi w głowę
udusiłeś marzenia
zgasiłeś wewnętrzne światło
bo uznałam że
nie warto
po cichu
umierać
móc ukrywać uczucia
małe sadystki
które zrodziły się z twojego powodu
i które najchętniej patrzyłyby
jak
opuszcza cię
życie
i ostatnie litry krwi
byłam ślepa
bo ptaki zawiści
wydłubały mi oczy
odzyskuję wzrok
wyczołguję się z tej nory w gniłam
silniejsza niż kiedykolwiek by sprawić ci
cierpienia
jakiego nie doznasz już
nigdy
więcej
koniec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz